Wdrażam AI tam, gdzie realnie zdejmuje pracę z ludzi - w raportowaniu, obsłudze dokumentów, powtarzalnych zadaniach operacyjnych. Nie w prezentacjach o transformacji cyfrowej i nie w pilotażach, które nigdy nie wychodzą poza fazę testów.
Większość rozmów o AI w firmie zaczyna się od pytania „którego modelu użyć". To złe pytanie na start. Właściwe brzmi: która czynność zabiera Twojemu zespołowi najwięcej godzin i nie wymaga przy tym żadnej decyzji merytorycznej. Dopiero potem dobieram narzędzie.
Praktyczny test: jeśli zadanie da się opisać jako ciąg powtarzalnych kroków, to jest kandydat do automatyzacji. Jeśli wymaga oceny sytuacji i wiedzy o kliencie - zostaje przy człowieku, ewentualnie z AI jako wsparciem.
Efektem nie jest „wdrożona AI", tylko konkretna liczba godzin miesięcznie, które wracają do zespołu.
Raporty składane ręcznie z kilku źródeł to klasyk - ktoś co poniedziałek kopiuje dane z paneli reklamowych do arkusza. Ten proces w całości da się zdjąć: dane pobierane przez API, zestawienie generowane automatycznie, komentarz do wyników pisany przez model językowy na podstawie realnych liczb.
Dla Vasco Electronics zbudowałem narzędzie łączące Google Sheets z API platform reklamowych. Osoba z działu social media wklejała nazwę posta i zaznaczała pole wyboru - system sam tworzył kampanię na właściwym koncie, z właściwymi ustawieniami. Czas działu performance przy jednym poście spadł z 20-40 minut do zera. Łącznie: 80% mniej pracy manualnej.
Wyciąganie informacji z faktur, umów i formularzy, porządkowanie danych, przygotowywanie zestawień. Dla biura rachunkowego prowadziłem mentoring z wykorzystania ChatGPT i Claude w codziennej pracy - bo czasem najlepszym wdrożeniem nie jest system, tylko nauczenie ludzi dobrze używać narzędzi, które już mają.
Arkusze, które same przypominają podopiecznym o uzupełnieniu danych. Powiadomienia o zbliżających się terminach. Automatyczne prośby o opinię po zrealizowanej usłudze. Drobiazgi, które w skali miesiąca robią różnicę.
Dobieram do skali problemu, nie odwrotnie:
Nie mam jednego ulubionego narzędzia, które sprzedaję wszystkim. Najtańsze wdrożenie to takie, które rozwiązuje problem i nie wymaga potem opieki.
Od wypisania czynności, które zabierają najwięcej czasu i są w pełni powtarzalne. Zwykle to raportowanie, przepisywanie danych między systemami i obsługa powtarzalnej korespondencji. Pierwsze wdrożenie powinno być małe i dawać widoczny efekt w kilka tygodni - dużo lepiej to działa niż duży projekt transformacyjny, który po pół roku nadal jest w fazie analizy.
Często bardziej niż przy dużym, bo w małym zespole nie ma kogo oddelegować do powtarzalnej pracy - robi ją właściciel albo osoba, która powinna zajmować się czymś wartościowszym. Prosta automatyzacja oszczędzająca kilka godzin miesięcznie zwraca się zwykle w pierwszym albo drugim miesiącu.
To zależy od wybranego rozwiązania i ustalamy to na starcie projektu. Przy danych wrażliwych stosuję konfiguracje z wyłączonym uczeniem na przekazywanych danych albo projektuję proces tak, żeby dane osobowe w ogóle nie opuszczały Twojej infrastruktury. To jest decyzja projektowa, nie kwestia przypadku.
Punkt wyjścia to 1 500 zł netto przy prostym, pojedynczym procesie. Rozbudowane wdrożenia z integracjami przez API to zwykle 4 000-8 000 zł netto. Wstępne widełki policzy Ci brief projektu, finalna wycena trafia mailem w ciągu 24 godzin od opisania procesu.
Tak, w ramach stałej współpracy albo jako osobny projekt. Czasem to lepsza inwestycja niż budowanie systemu - jeśli zespół nauczy się dobrze korzystać z narzędzi, które już ma, część problemów znika bez żadnego wdrożenia. Tak wyglądał czwarty filar współpracy z biurem rachunkowym.
Opisz go w briefie - zobaczysz wstępne widełki od razu, a w ciągu doby dostaniesz propozycję, jak go zautomatyzować i ile to zajmie.